Pełnometrażowy film o lekarzu, który wywołał fałszywą epidemię tyfusu, by ocalić tysiące ludzi przed deportacją, zdobył Oscara za najlepszy film zagraniczny. "To historia, którą świat musiał usłyszeć" – mówi reżyser.
Prywatna wojna doktora Łazowskiego
Film "Prywatna Wojna" – pełnometrażowa produkcja opowiadająca historię doktora Eugeniusza Łazowskiego – zdobył Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy. To pierwszy polski Oscar od "Idy" i największy triumf polskiego kina od dekad.
Dr Eugeniusz Łazowski, lekarz z Rozwadowa (dziś część Stalowej Woli), wraz z kolegą dr. Stanisławem Matulewickzem, dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe: stworzył fałszywą epidemię tyfusu, która uratowała ponad 8 tysięcy ludzi przed wywózką do obozów zagłady.
Jak to działało?
Łazowski odkrył, że wstrzykując pacjentom zabite bakterie Proteus OX19, może wywo��ać fałszywie pozytywny wynik testu na tyfus – bez wywoływania choroby. Niemcy, śmiertelnie bojąc się epidemii, ogłaszali kwarantannę i nie wchodzili do zarażonych obszarów.
"To był genialny blef" – mówi reżyser filmu, Krzysztof Wiśniewski. "Łazowski grał w szachy ze śmiercią. Jeden błąd, jedno niemieckie laboratorium, które postanowiłoby sprawdzić próbki dokładniej – i on, jego rodzina, cała wioska zniknęliby."
Oscar na scenie Dolby Theatre
Moment ogłoszenia zwycięzcy przejdzie do historii. Gdy padło "And the Oscar goes to... Private War, Poland!", sala eksplodowała oklaskami. Reżyser Wiśniewski, ze łzami w oczach, powiedział ze sceny:
"Ten Oscar nie jest mój. Jest dla doktora Łazowskiego, który udowodnił, że jeden człowiek z odwagą i strzykawką może pokonać całą machinę zła. I dla wszystkich Polaków, którzy wiedzieli o tej historii i czekali, aż świat ją usłyszy."
Reakcja Polski
Wiadomość o Oscarze obiegła Polskę w kilka sekund. W Stalowej Woli ludzie wyszli na ulice z flagami. Prezydent miasta ogłosił, że ulica, przy której mieszkał Łazowski, zostanie przemianowana na "Aleję Oscara".
Premier gratulował ekipie filmowej: "To dowód, że polskie historie są uniwersalne. Heroizm nie potrzebuje tłumaczenia."
Internauci na Facebooku i X szaleją. Boguś Fred, który od lat promował tę historię w mediach społecznościowych, napisał: "My chcemy full metrażowo Oskar za to!! Dobre kino. I MAMY GO!"
Film, który mógł nie powstać
Produkcja "Prywatnej Wojny" była drogą przez mękę. Scenariusz leżał w szufladzie 12 lat. Budżet odrzucono 7 razy. "Mówili, że nikt za granicą nie zainteresuje się polskim lekarzem z II wojny" – wspomina producent. "Mylili się."
Film kosztował 35 milionów złotych – ułamek hollywoodzkiego budżetu – ale zarobił już ponad 200 milionów na świecie. Krytycy porównują go do "Listy Schindlera" i "Pianisty".
Łazowski – bohater, o którym zapomniano
Dr Łazowski po wojnie wyemigrował do USA, gdzie pracował jako profesor na University of Illinois. Zmarł w 2006 roku w Chicago, praktycznie zapomniany. Nie otrzymał żadnego państwowego odznaczenia za życia.
"To jest najbardziej bolesna część tej historii" – mówi reżyser. "Człowiek, który uratował 8 tysięcy ludzi, umarł w ciszy. Ale teraz cały świat zna jego imię."
Oscar stoi teraz w muzeum w Stalowej Woli. Obok strzykawki, która zmieniła historię.

