Niewolnik w starożytnym Rzymie oddawał 1/10 tego, co wytworzył. Ty oddajesz ponad połowę. On mógł się wykupić na wolność. Ty nie masz takiej opcji. Kim więc naprawdę jesteśmy?
Porównanie, które boli
Wyobraź sobie, że cofasz się w czasie o dwa tysiące lat. Jesteś niewolnikiem w Imperium Rzymskim. Twoje życie jest ciężkie, nie masz pełni praw, pracujesz dla swojego pana. Ale jest jedna rzecz, która odróżnia Cię od współczesnego Polaka zarabiającego na życie:
Oddajesz mniej.
Dziesięcina vs. pięćdziesięcina
W starożytnym Rzymie niewolnik zatrzymywał swoje peculium - majątek, który mógł gromadzić z własnej pracy. System dziesięciny oznaczał oddanie 1/10 wytworzonego dobra. Reszta - 90% - zostawała u niego. Co więcej, za zgromadzoną wartość mógł się wykupić na wolność i zostać pełnoprawnym obywatelem.
A teraz policzmy, ile oddajesz Ty - „wolny" obywatel XXI wieku:
- Podatek dochodowy PIT: 12% lub 32% (plus 4% danina solidarnościowa dla najlepiej zarabiających)
- ZUS: ok. 13,71% po stronie pracownika + ok. 20% po stronie pracodawcy (z Twojej pracy, tylko nie widzisz tego na pasku)
- VAT: 23% na większość produktów, które kupujesz
- Akcyza: na paliwo, alkohol, tytoń, energię
- Podatek od nieruchomości: za dom, w którym mieszkasz
- Podatek od środków transportu: za samochód, który już kupiłeś z opodatkowanych pieniędzy
- Opłaty lokalne: śmieci, woda, kanalizacja
- Podatek od kapitału (Belki): 19% od oszczędności
- Podatek od spadków i darowizn: nawet po śmierci Twoje pieniądze są opodatkowane
- Opłaty administracyjne: dowód osobisty, paszport, wpisy do rejestrów
- I wiele, wiele innych...
Gdy zsumujemy wszystkie obciążenia - bezpośrednie i pośrednie - przeciętny Polak oddaje państwu ponad 50% wartości swojej pracy.
Rzymski niewolnik oddawał 10%.
Przeczytaj to zdanie jeszcze raz.
Prawo do wykupu - luksus, którego nie masz
W Rzymie istniała instytucja manumissio - wyzwolenie niewolnika. Niewolnik mógł zebrać wystarczająco dużo pieniędzy i kupić swoją wolność. Po wyzwoleniu stawał się libertusem - wolnym człowiekiem z prawami obywatelskimi. Wielu byłych niewolników zostało kupcami, rzemieślnikami, a nawet doradcami cesarzy.
System dawał nadzieję. Dawał cel. Dawał wyjście.
A teraz: czy Ty możesz się wykupić z systemu podatkowego?
- Nie możesz zrezygnować z płacenia VAT - jest wliczony w cenę wszystkiego.
- Nie możesz zrezygnować z ZUS - jest obowiązkowy.
- Nie możesz zrezygnować z PIT - pod groźbą kary więzienia.
- Nie możesz „wykupić się" jednorazową opłatą i żyć jako wolny człowiek.
- Nawet jeśli wyjedziesz z kraju - przez pewien czas nadal musisz płacić.
Rzymski niewolnik miał drzwi wyjściowe. Ty masz ścianę.
„Ale mamy szkoły, szpitale, drogi..."
To argument, który pada zawsze. I jest częściowo słuszny - za podatki otrzymujemy usługi publiczne. Ale zadaj sobie kilka pytań:
- Czy jakość tych usług odpowiada 50% Twojej pracy życiowej?
- Czy gdybyś miał wybór, wydałbyś swoje pieniądze dokładnie tak, jak wydaje je za Ciebie państwo?
- Czy wiesz, ile z Twoich podatków idzie na obsługę długu publicznego (odsetki od kredytów, które zaciągnięto bez Twojej zgody)?
- Czy wiesz, ile idzie na biurokrację - urzędników, którzy administrują systemem zbierania Twoich pieniędzy?
- Czy kiedykolwiek miałeś realny wpływ na to, jak Twoje podatki są wydawane?
W prywatnej firmie, gdyby ktoś zarządzał Twoimi pieniędzmi z taką „efektywnością" jak państwo - zwolniłbyś go w tydzień.
Cykl, z którego nie ma ucieczki
Spójrz na schemat z infografiki:
- Ciężko pracujesz - bo musisz, bo masz kredyt, rachunki, rodzinę.
- Oddajesz więcej niż połowę - w podatkach bezpośrednich i pośrednich.
- Nie masz prawa do wykupienia się - system jest obowiązkowy, nie ma opcji „opt out".
- Nie masz prawdziwej wolności - bo wolność ekonomiczna jest fundamentem każdej innej wolności.
I wracasz do punktu 1. Ciężko pracujesz. Bo musisz.
To nie jest wolność. To jest koło hamsterowe z flagą narodową.
Dzień Wolności Podatkowej
Istnieje coś takiego jak Dzień Wolności Podatkowej - data w roku, od której zaczynasz zarabiać „na siebie", a nie na państwo. W Polsce w 2024 roku przypadł on na 9 czerwca. To znaczy, że przez ponad 5 miesięcy pracowałeś wyłącznie na podatki.
Od stycznia do czerwca - każda złotówka, którą zarobiłeś, trafiła do państwa. Każda godzina, każdy wysiłek, każda nadgodzina.
Rzymski niewolnik osiągał swój „dzień wolności podatkowej" 5 lutego.
Czujesz różnicę?
Nie chodzi o anarchię
Zanim ktoś powie: „Chcesz żyć bez państwa? Jedź na bezludną wyspę!" - nie o to chodzi.
Chodzi o świadomość:
- Świadomość tego, ile naprawdę oddajesz - bo system jest celowo skomplikowany, żebyś tego nie liczył.
- Świadomość tego, że masz prawo pytać, na co idą Twoje pieniądze.
- Świadomość tego, że system można zmieniać - nie rewolucją, ale wiedzą, głosowaniem i obywatelskim naciskiem.
- Świadomość tego, że „tak zawsze było" nie znaczy, że tak musi być.
Praca nie powinna być niewolą. Podatki nie powinny być karą za produktywność. System powinien służyć ludziom - nie odwrotnie.
Ostatnie pytanie
Jeśli niewolnik w starożytnym Rzymie oddawał 10% i mógł się wykupić na wolność, a Ty oddajesz ponad 50% i nie możesz - to odpowiedz sobie szczerze:
Kim tak naprawdę jesteś?
Wolnym obywatelem - czy współczesnym niewolnikiem z lepszym WiFi?
