Inwestorzy twierdzą, że "w końcu ktoś kompetentny".
W bezprecedensowym ruchu, zarząd GlobalTech Inc. - firmy wartej 89 miliardów dolarów - jednogłośnie wybrał na stanowisko CEO szarego gołębia miejskiego. Od momentu nominacji akcje firmy wzrosły o 340%, a analitycy przewidują dalsze wzrosty.
Jak gołąb trafił do zarządu?
"Siedział na parapecie podczas naszego zebrania kryzysowego" - wyjaśnia przewodniczący rady nadzorczej, Richard Goldman. "Gruchał, kiedy ktoś mówił głupoty, i spokojnie chodził po stole, kiedy propozycje miały sens. Po trzech godzinach zorientowaliśmy się, że jego decyzje są lepsze niż nasze."
Gołąb, któremu nadano oficjalne imię "Mr. Coo", otrzymał kontrakt na 3 lata z pensją 47 milionów dolarów (wypłacaną w ziarnach premium i okruszkach bułek).
Pierwsze decyzje nowego CEO
W ciągu pierwszego tygodnia Mr. Coo:
- Zlikwidował 7 zbędnych działów (gruchnął na ich dokumenty)
- Zatwierdził fuzję z konkurentem (przeszedł na ich stronę stołu)
- Rozwiązał 3-letni konflikt z pracownikami (nagruchał do mikrofonu przez 4 minuty)
- Wprowadził politykę "otwartych okien" w całej firmie
Wall Street w euforii
"To najbardziej kompetentny CEO, jakiego widziałem od 30 lat" - mówi legendarny inwestor Warren Buffett. "Nie ma ego, nie kradnie, nie kłamie na konferencjach, nie jest na Twitterze. Ideał."
Akcje GlobalTech przeżywają historyczny rajd. "Inwestorzy w końcu mają zaufanie do zarządu" - komentuje analityk Goldman Sachs. "Gołąb nie powie głupoty w wywiadzie. Gołąb nie złoży fałszywych obietnic. Gołąb gruchnie i odleci. To jest przejrzystość, jakiej potrzebuje rynek."
Inne firmy chcą naśladować
Po sukcesie GlobalTech, inne korporacje zaczęły rozglądać się za ptasimi talentami. Amazon rzekomo negocjuje z pelikanem, Microsoft przygląda się sowie, a Tesla... Tesla nadal ma Elona, który twierdzi, że "jest orłem, tylko w ludzkiej formie".
Tymczasem Mr. Coo prowadzi firmę z parapetu na 47. piętrze siedziby głównej w Nowym Jorku. Jego asystentka tłumaczy jego decyzje: "Jedno gruchnięcie to tak, dwa to nie, machanie skrzydłami to wstrzymaj transakcję, a jeśli coś zrzuci ze stołu, to definitywne veto."
Na pytanie o przyszłość firmy, Mr. Coo nagruchał trzykrotnie i odleciał w kierunku Central Parku. Analitycy interpretują to jako "sygnał umiarkowanego optymizmu z elementami ekspansji geograficznej".

