Kreml milczy na temat przyczyn.
Moskwa zmaga się z największą awarią kanalizacji w historii miasta. System ściekowy obsługujący centrum stolicy odmówił posłuszeństwa, co doprowadziło do wprowadzenia stanu wyjątkowego w całym obwodzie moskiewskim. Kreml milczy.
Skala problemu
Awaria dotknęła około 3 milionów mieszkańców centralnej Moskwy. Rury kanalizacyjne, budowane jeszcze w czasach sowieckich, pękły w ponad 200 punktach jednocześnie. Władze lokalne mówią o "niefortunnym zbiegu okoliczności", ale eksperci wskazują na lata zaniedbań.
"System kanalizacyjny Moskwy był projektowany na 50 lat użytkowania" - mówi anonimowy inżynier. "Minęło 70. Nikt przez ten czas nie zainwestował w modernizację, bo nikt nie chciał wydawać pieniędzy na coś, czego nie widać."
Stan wyjątkowy
Gubernator obwodu moskiewskiego wprowadził stan wyjątkowy na 30 dni. Mieszkańcom centrum zaleca się "ograniczenie korzystania z toalet" i "tymczasową relokację do dzielnic peryferyjnych".
Na ulicach pojawiły się mobilne toalety - podobno sprowadzone pośpiesznie z Chin. "Stoimy w kolejkach jak w czasach ZSRR" - żartują (lub nie) mieszkańcy.
Kreml milczy
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odmówił komentarza, twierdząc że "infrastruktura kanalizacyjna nie jest kwestią polityczną". Jednak internauci zwr��cili uwagę, że akurat w dzielnicy rządowej wszystko działa normalnie.
"Dziwny zbieg okoliczności, że Kreml ma osobną kanalizację, która nie uległa awarii" - pisze jeden z rosyjskich blogerów. Post został usunięty po 4 minutach.
Reakcje międzynarodowe
Ukraiński minister infrastruktury napisał na X: "Oferujemy pomoc humanitarną w postaci toalet przenośnych. Bez żadnych podtekstów." Post stał się viralem.
UE zaoferowała "wsparcie techniczne w zakresie naprawy infrastruktury", ale Rosja odmówiła, twierdząc że "sytuacja jest pod kontrol��".
Co dalej?
Eksperci szacują, że naprawa potrwa minimum 6 miesięcy. Koszt może przekroczyć 10 miliardów rubli. Tymczasem Rosjanie radzą sobie jak mogą - sprzedaż przenośnych toalet campingowych wzrosła o 3000%.
"To metafora naszego kraju" - pisze pewien rosyjski profesor filozofii (anonimowo, oczywiście). "Systemy, których nie widać, są zaniedbywane, aż w końcu eksplodują. Dosłownie i w przenośni."
