Nowy samochód miejski podbija rynek.
Renault Raval, nowy elektryczny samochód miejski o długości zaledwie 4 metrów, debiutuje na polskim rynku. Nasz tester spędził z nim tydzień w warszawskich korkach i parkingach. Werdykt? Te cztery metry robią ogromną różnicę.
Pierwsze wrażenie
Raval wygląda jak zmniejszony Scenic - te same okrągłe reflektory LED, charakterystyczny "uśmiech" grilla, ale wszystko w skali micro. "To jak pluszowa wersja prawdziwego samochodu" - skomentowała moja córka. Ma rację - Raval jest uroczy w sposób, który rzadko przypisujemy samochodom.
Wnętrze zaskakuje przestronnością. Cztery osoby mieszczą się wygodnie, bagażnik ma 300 litrów - wystarczy na zakupy lub walizkę weekendową.
Jazda po mieście
Tu Raval błyszczy. Promień skrętu 4.9 metra oznacza, że parkowanie równoległe to bułka z masłem. W ciasnych uliczkach Starego Miasta czujesz się jak na rowerze - manewrujesz bez stresu.
Elektryczny napęd daje 120 KM - wystarczająco, by wyprzedzić autobus i ominąć tramwaj. Zasięg 300 km w mieście (realnie około 250 km zimą) wystarczy na tydzień normalnej eksploatacji.
Technologia
Ekran 10 cali z Android Automotive, bezprzewodowy CarPlay/Android Auto, kamera 360 stopni - wszystko działa intuicyjnie. Zaskoczeniem jest system audio Harman Kardon - brzmi lepiej niż w wielu większych autach.
Ładowanie z 10% do 80% trwa 30 minut na szybkiej ładowarce. Z domowego gniazdka - noc. Praktyczne rozwiązanie: kabel schowany w podłodze bagażnika, nie plącze się.
Wady?
Na autostradzie Raval jest hałaśliwy powyżej 120 km/h - słyszysz wiatr i opony. Zawieszenie jest twarde - kostka brukowa daje o sobie znać. I cena - 120 000 zł za podstawową wersję to niemało jak na 4 metry.
Dla kogo?
Raval to idealne drugie auto miejskie dla rodziny lub główne auto dla singla/pary. Jeśli codziennie zmagasz się z warszawskimi parkingami i korkami, te 4 metry zmienią Twoje życie. Osobiście? Po tygodniu nie chciałem go oddawać. A to mówi wszystko.
