Nowy program militarny wykorzystuje uczucia.
Wyciekłe dokumenty z rosyjskiego Ministerstwa Obrony ujawniają istnienie tajnego programu "Emotron" - systemu szkolenia operatorów dronów, którzy sterują maszynami za pomocą swoich emocji. Zachodni analitycy są zszokowani.
Jak działa technologia Emotron?
Według dokumentów, system wykorzystuje zaawansowane interfejsy mózg-komputer (BCI) połączone z algorytmami rozpoznawania emocji. Operatorzy noszą specjalne hełmy, które odczytują ich stan emocjonalny i przekształcają go w polecenia dla drona.
"Gniew powoduje przyspieszenie drona, smutek - obniżenie pułapu, a radość - aktywację systemów obserwacyjnych" - czytamy w jednym z dokumentów. "Strach natomiast wywołuje natychmiastowy powrót do bazy."
Problemy w szkoleniu
Dokumenty ujawniają również poważne problemy z programem. W jednym z raportów opisano incydent, gdy operator "poczuł nagły głód podczas misji, co spowodowało, że dron zaczął krążyć nad miejscową pizzerią przez 47 minut".
Inny raport wspomina o operatorze, który "pomyślał o swojej byłej dziewczynie, co wywołało kaskadę sprzecznych emocji i doprowadziło do wykonania przez drona idealnego serca na niebie nad Syberią".
Reakcje ekspertów
Dr Sarah Mitchell z RAND Corporation komentuje: "To fascynujące i przerażające zarazem. Z jednej strony technologia jest innowacyjna. Z drugiej - wyobraźcie sobie armię dronów sterowanych przez ludzi w złym nastroju po poniedziałkowym poranku."
Pentagon odmówił komentarza, choć źródła w amerykańskim wywiadzie przyznają, że USA prowadzą własne badania nad "emocjonalnym sterowaniem", ale skupiają się na "pozytywnych uczuciach, takich jak patriotyzm i miłość do pizzy".
Co dalej?
Kreml oficjalnie zaprzeczył istnieniu programu Emotron, nazywając doniesienia "zachodnią propagandą". Jednak satelitarne zdjęcia pokazują nowe ośrodki szkoleniowe w pobliżu Moskwy, oznaczone tajemniczym symbolem uśmiechniętej buźki.
Eksperci przewidują, że jeśli technologia się sprawdzi, może to oznaczać nową erę w wojskowości - erę, w której najważniejszą bronią będzie kontrola emocji żołnierzy. "Medytacja może stać się obowiązkowym przedmiotem w akademiach wojskowych" - podsumowuje dr Mitchell.
