Internet przeżywa egzystencjalny kryzys.
Świat mediów społecznościowych stanął w miejscu, gdy najpopularniejszy polski influencer, Mateusz "DramaKing" Kowalczyk (47 mln obserwujących na wszystkich platformach), ogłosił tygodniową przerwę od tworzenia kontrowersyjnych treści.
Giełda Emocji w panice
Międzynarodowa Giełda Emocji (MEE) w Zurychu odnotowała natychmiastowy spadek. Indeks DramaIndex spadł o 67% w ciągu godziny. "To największy krach od czasu, gdy Kardashianki poszły na wspólny urlop bez dokumentowania go" - komentuje analityk giełdowy Jan Emotions.
Akcje firm produkujących popcorn straciły 23% wartości, podczas gdy producenci herbatki rumiankowej zanotowali wzrosty - inwestorzy spodziewają się, że bez dramy ludzie zaczną się relaksować.
Dlaczego DramaKing odchodzi?
W emocjonalnym (ironia?) filmie pożegnalnym, influencer wyznał: "Jestem zmęczony. Przez 5 lat codziennie kłóciłem się z kim������������������������������������������������������������������ w internecie. Muszę odpocząć. Mój terapeuta mówi, że mój poziom adrenaliny jest wyższy niż u pilota myśliwca podczas walki powietrznej."
"Wrócę za tydzień" - obiecał. "Ale przez ten czas proszę - kłóćcie się sami między sobą. Dajcie mi chwilę spokoju."
Internet nie wie, co ze sobą zrobić
Użytkownicy mediów społecznościowych są zdezorientowani. "Bez DramaKinga nie wiem, na kogo się wściekać" - pisze @AngryAnna2003. "Próbowałam się kłócić z sąsiadem o śmieci, ale to nie to samo."
Platformy społecznościowe odnotowały 40% spadek aktywności. Twitter (X) rozważa wprowadzenie "Botów Dramowych", które będą generować kontrowersje, żeby utrzymać zaangażowanie użytkowników.
Eksperci ostrzegają
Psycholog mediów dr Anna Scrollowska zauważa: "To pokazuje, jak uzależniliśmy się od cudzych dramatów. Kiedy główne źródło dramy znika, ludzie doświadczają objawów odstawienia - niepokój, nuda, kompulsywne odświeżanie feedu."
Tymczasem mali influencerzy próbują wypełnić lukę. "Pokłóciłam się z własnym kotem na live - mówi jedna z nich. - Mam nadzieję, że DramaKing zauważy i mnie zhejtuje, kiedy wróci. To byłby zaszczyt."
